W przemyśle rozwiązano już wiele kłopotliwych kwestii związanych z transportem, jak przenoszenie materiałów na wysokości, konieczność wprowadzania odpowiednich warunków dla produktów spożywczych czy warunki niesprzyjające zastosowania konwencjonalnych form przewożenia towarów. Niektóre spośród surowców wymagają jednak jeszcze dalej idących rozwiązań. Jak bowiem przewieźć materiały drobnoziarniste czy pyły, które w czasie tradycyjnego przewozu, lub nawet przy wykorzystaniu niektórych zaawansowanych przenośników, najzwyczajniej mogłyby ulec rozproszeniu?

Należy przy tym pamiętać, iż stwarza to kłopoty zarówno pod względem ochrony środowiska, jako że większość tego typu substancji przemysłowych wykazuje działanie o wysokim stopniu szkodliwości dla środowiska, jak i pod względem ekonomicznym, gdyż oznacza niepotrzebny i często znaczny ubytek materiału. Zazwyczaj wiąże się to z ogromnymi kosztami… Odpowiedzią na te trudności są przenośniki rurowe, które, choć należą do grupy przenośników zgrzebłowych, to jednak posiadają rozliczne cechy wyraźnie je od nich odróżniające. Szczególną zaletą wiążącą się z zastosowaniem maszyn, jakimi są przenośniki rurowe, jest możliwość transportu po trasie znacznie bardziej złożonej, niż to ma miejsce w tradycyjnych przenośnikach. Wszelakie zakręty, łuki i podobne im utrudnienia nie przeszkadzają zupełnie, jeżeli stosujemy przenośniki rurowe.

Aspekt ekologiczny uwzględnia ich niska, w porównaniu z innymi typami maszyn, energochłonność. Stracie przewożonego materiału zapobiega hermetyczność konstrukcji, gdyż przesuwanie surowca przebiega wewnątrz rury, w której do cięgna przymocowane są specjalnie przystosowane elementy (zgarniaki), które zamontowane poprzecznie, umożliwiają przemieszczanie zawartości. Warto wspomnieć, iż właśnie budowa cięgna jest podstawą ogólnego podziału tych urządzeń: przenośniki rurowe mogą posiadać cięgno łańcuchowe, gdzie tworzone jest przez kolejne ogniwa łańcucha lub linowe, które stanowi stalowa lina. Największe zakłady produkujące te maszyny znajdują się w Niemczech, Polsce (te dwa państwa zdominowały zupełnie rynek w Europie) i Stanach Zjednoczonych.