W bardzo wielu zakładach produkcyjnych tworzone są ogromne wręcz ilości produktów, które, z racji czy to swej specyfiki, czy też konieczności przeprowadzenia dalszej obróbki (np. na jednym z początkowych etapów procesu produkcyjnego, zwłaszcza gdy mówimy o produkcji szczególnie złożonej, wieloetapowej) muszą być przetransportowane „luzem” w inne miejsce, przy czym, co niezmiernie ważne w dzisiejszej dobie szerokiej automatyzacji przemysłu tak spożywczego, jak metalowego czy wielu innych, najbardziej opłacalne i korzystne jest wprowadzenie odpowiednich maszyn, które rozwiążą problem wydajnego, szybkiego i natychmiastowego transportu. Rolę tę pełnią zazwyczaj taśmociągi kubełkowe, które łączą pojedyncze przenośniki kubełkowe.

Jak to działa? To bardzo proste: cięgno taśmowe, lub, w zależności od typu przenośnika, łańcuchowe, posiada zamocowane kubełki wykonane zazwyczaj z tworzyw sztucznych, które jest właściwym elementem umożliwiającym skuteczny transport wszelakich produktów. Z racji specyfiki budowy są one wykorzystywane w transporcie pionowym, między poziomami znajdującymi się na odmiennych, często znacznie różniących się wysokością poziomach. Wyróżniamy dwa rodzaje przenośników, które tworzą taśmociągi kubełkowe: szybkobieżne oraz wolnobieżne. Działają one zasadniczo na dwa sposoby, przy czym każdy z nich dostosowany jest do różnego typu materiałów.

Pierwsze z nich do rozładunku wykorzystują siłę odśrodkową, zaś napełniają się poprzez zaczerpywanie odpowiedniej ilości danego produktu z dna zbiornika, czasem stanowi go obudowa. Drugie zaś wymagają nasypywania, zaś opróżniają się dzięki działaniu siły grawitacji. Stosowane w przemyśle ciężkim taśmociągi kubełkowe nie muszą spełniać jakichś szczególnych wymogów poza odpowiednio wysoką wydajnością i trwałością konstrukcji, jednak te używane przy produkcji żywności muszą spełnić szereg norm, by być dopuszczone do użytku. Przede wszystkim nie mogą być zbudowane ze szkodliwych lub niewiadomego pochodzenia materiałów, jak też ich konstrukcja nie może sprzyjać rozwojowi drobnoustrojów, gdyż mogłoby to przyspieszyć psucie żywności.